Koronawirus wywrócił do góry nogami świat, jaki dotąd znaliśmy. Dzieci i młodzież nagle znalazły się w rzeczywistości, której do tej pory nie doświadczyły. Pandemia koronawirusa budzi strach i panikę nie tylko wśród dorosłych, ale również wśród dzieci. Zalecenia WHO oraz ograniczenia nałożone przez polski rząd, w tym zamknięcie szkół, przedszkoli i żłobków, placówek kultury i zalecenia, by zostać w domu – choć są konieczne – mogą budzić niepokój, panikę i rodzić bunt. Każdy z nas inaczej przeżywa ten czas i radzi sobie ze zmianami. Naszym zadaniem – nauczycieli i rodziców – jest pomóc dziecku w poradzeniu sobie z tym wyzwaniem.

My, dorośli, różnimy się charakterologicznie, różnią się też między sobą nasze dzieci. Są takie, które w obecnej sytuacji czują pewne podekscytowanie, ciekawość, a nawet radość. W końcu nie trzeba chodzić do szkoły i tyle nowych rzeczy dzieje się wokół. Są jednak i takie, które z dużym niepokojem i lękiem śledzą najnowsze informacje, dopytują dorosłych, szukają informacji o zagrożeniu. Jeszcze inne krzyczą: „Dość!”. Już nie mogą oglądać, słuchać, czytać kolejnych wiadomości i rozmawiać na temat zagrożenia koronawirusem. Wszystkie dzieci, nawet te szczęśliwe, z różnym natężeniem i częstotliwością odczuwają nieprzyjemne emocje. Strach przed tym, co się dzieje i tym, co nas czeka, który jest zupełnie zrozumiały w obecnej sytuacji, wymaga od nauczycieli i rodziców szczególnego zaopiekowania się swoimi dziećmi.